BIESZCZADY W KULTURZE – O GÓRACH, KTÓRE OD POKOLEŃ INSPIRUJĄ TWÓRCÓW

W ramach kolejnego spotkania z cyklu „Bieszczadzka Akademia” w Bieszczadzkim Centrum Dziedzictwa Kulturowego FANTO w Ustrzykach Dolnych odbyło się spotkanie poświęcone obecności Bieszczadów w kulturze. Początkowo zapowiadany wykład Krzysztofa Mendziosa „Grecy w Bieszczadach” został przełożony na późniejszy termin. W zastępstwie wystąpił dr Łukasz Bajda, który zaprosił uczestników do podróży po bieszczadzkiej literaturze, filmie, piosence i pamięci o regionie.

Bieszczady należą do najbardziej rozpoznawalnych polskich pasm górskich. Ich popularność turystyczna sprawiła, że stały się również wyjątkowo silnym źródłem inspiracji dla twórców. Jak podkreślał dr Łukasz Bajda, nie jest to zjawisko ostatnich dekad. Bieszczady i szerzej – ziemie dawnej Ziemi Sanockiej i pogranicza – pojawiają się w twórczości literatów, artystów, fotografików, filmowców i autorów piosenek już od XIX wieku.

Podczas wykładu pojawiło się wiele nazwisk – od Zygmunta Kaczkowskiego i Aleksandra Fredry, przez Wincentego Pola, aż po twórców XX wieku, takich jak Jan Gerhard, Melchior Wańkowicz czy Włodzimierz Odojewski.

Jednocześnie prelegent zwrócił uwagę, że mówiąc o „Bieszczadach w kulturze”, warto posługiwać się szerszym rozumieniem tego regionu niż wyłącznie współczesne granice geograficzne. To właśnie dzięki takiemu spojrzeniu można dostrzec znacznie więcej literackich i artystycznych związków z naszym regionem.

Jedną z najważniejszych postaci pierwszej części spotkania był Zygmunt Kaczkowski, pisarz historyczny, którego dzieciństwo związane było z Bieszczadami. Jego twórczość w znaczący sposób wpłynęła na późniejsze wyobrażenie o historii i krajobrazie tych ziem.

Przykładem jest historia klasztoru karmelitów bosych w Zagórzu. Ruiny świątyni zaczęto określać mianem „grobu Nieczui” dzięki literackiej popularności stworzonej przez Kaczkowskiego postaci Marcina Nieczui-Siesławskiego. Bohater ten był fikcyjnym szlachcicem ziemi sanockiej, którego losy pisarz umieścił na tle konfederacji barskiej, powstania kościuszkowskiego i wojen napoleońskich.

Historia ta pokazuje, jak literatura potrafi wpływać na sposób, w jaki kolejne pokolenia postrzegają konkretne miejsca. Co ciekawe, nie wszystkie opowieści utrwalone przez literaturę znajdują potwierdzenie w źródłach historycznych. W przypadku jednej z najbardziej znanych historii związanych z Kaczkowskim – opowieści o Waligórze – zachowane dokumenty pokazują, że rzeczywistość wyglądała inaczej niż późniejsza legenda.

Kolejnym ważnym twórcą był Aleksander Fredro, którego związki z regionem wiążą się przede wszystkim z rodziną, Cisną i podróżami po tych terenach.

Wykład przypomniał między innymi pamiętnik „Trzy po trzy”, będący nie tylko źródłem wiedzy o samym pisarzu, ale również ciekawym świadectwem dziejów regionu. Fredro opisywał w nim miejsca, które odwiedzał podczas podróży, m.in. Ustjanową, okolice Leska, Sanok, Baligród, Jabłonki i Cisną.

Bieszczady pojawiają się również w innych utworach Fredry. Przykładem jest „Kamień nad Liskiem”, związany z legendą o kamieniu znajdującym się w okolicach Leska. Pisarz sięgał także po bieszczadzkie krajobrazy w mniej znanych utworach.

Co szczególnie interesujące, podróż Fredry z ojcem i bratem w kierunku Cisnej można potraktować jako jeden z wczesnych opisów turystyki konnej w Bieszczadach – na długo przed tym, zanim stała się ona współczesną atrakcją regionu.

Nie sposób mówić o literackich Bieszczadach bez Wincentego Pola. Twórca ten był silnie związany z Podkarpaciem, a jego zainteresowania obejmowały zarówno geografię, jak i kulturę oraz tradycje mieszkańców regionu.

Szczególnie interesującym przykładem są „Pamiętniki pana Benedykta Winnickiego”, określane podczas spotkania mianem swoistego „bieszczadzkiego Pana Tadeusza”. Utwór nie jest oczywiście źródłem historycznym w ścisłym znaczeniu, ale stanowi cenne świadectwo pamięci miejscowej szlachty o własnych przodkach i dawnym świecie.

To właśnie ta pamięć przekazywana przez kolejne pokolenia była jednym z ważnych elementów, które trafiały do literatury. W XIX-wiecznych dworach utwory Kaczkowskiego czy Wincentego Pola były czytane i cytowane, a ich obecność w lokalnej kulturze utrzymywała się przez dziesięciolecia.

Wykład był również okazją do przypomnienia twórców, których nazwiska nie przebiły się do powszechnej świadomości. Wśród nich znaleźli się m.in. January Poźniak, Józef Turowski, Jan Kanty Podolecki czy autorzy opisujący bieszczadzkie polowania i życie ziemiańskie.

Te mniej znane teksty mogą być dziś interesujące nie tyle ze względu na walory literackie, ile jako dokument epoki. Pozwalają spojrzeć na Bieszczady sprzed wielu dekad, zobaczyć życie mieszkańców, obyczaje, relacje społeczne czy sposób postrzegania krajobrazu.

W tym kontekście szczególnie interesujące są również opisy Aleksandra Ubysza, który przedstawiał Bieszczady połowy XIX wieku, a także twórczość autorów związanych z ziemiaństwem i kulturą łowiecką.

Druga część spotkania poświęcona była filmowym obrazom Bieszczadów. Tutaj również okazało się, że granica pomiędzy prawdziwym regionem a jego kulturowym wyobrażeniem bywa bardzo płynna.

Jednym z filmów, które przyczyniły się do popularyzacji Bieszczadów, było „Rancho Texas” z 1959 roku. Produkcja ta zapoczątkowała swoistą „westernową” wizję regionu, która znalazła później odbicie również w materiałach turystycznych. Kowbojska stylistyka pojawiała się nawet na okładkach pierwszych map turystycznych przedstawiających Bieszczady.

Ważnym filmem była również ekranizacja „Łuna w Bieszczadach” Jana Gerharda. Produkcja ta przez lata wpływała na sposób postrzegania powojennej historii regionu.

Dr Bajda zwracał jednak uwagę na ciekawy fenomen: niektóre filmy i utwory, które powszechnie kojarzymy z Bieszczadami, w rzeczywistości wcale nie powstały w tym regionie. Czasem wystarcza wzmianka o Bieszczadach, nazwa miejscowości albo skojarzenie utrwalone przez widzów, by dane dzieło zaczęło funkcjonować jako „bieszczadzkie”.

Z drugiej strony są produkcje, w których Bieszczady rzeczywiście zostały pokazane – jak choćby „Chudy i inni”, gdzie w tle można zobaczyć budowę zapory w Solinie i most na Sanie.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów współczesnej kultury bieszczadzkiej jest oczywiście piosenka.

Podczas spotkania nie zabrakło historii piosenki turystycznej i harcerskiej. Ważne miejsce zajmuje tutaj zespół Wołosatki, którego początki związane są z festiwalem piosenki turystycznej w Wołosatem. Przez kolejne dekady skład zespołu zmieniał się, ale jego obecność w bieszczadzkiej kulturze pozostała trwała.

Bieszczady pojawiały się również w głównym nurcie polskiej piosenki. W 1964 roku Tadeusz Woźniakowski otrzymał w Opolu nagrodę za „Balladę bieszczadzką” z tekstem Edwarda Fisera. W późniejszych latach bieszczadzkie motywy pojawiały się także w repertuarze innych popularnych wykonawców.

Szczególne miejsce zajmuje oczywiście „Bieszczadzkie anioły” i związana z tym utworem oraz festiwalem „aniołomania”. Motyw anioła stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli współczesnej kultury turystycznej Bieszczadów – obecnym zarówno w sztuce, jak i na pamiątkach.

Wykład dr. Łukasza Bajdy pokazał, że Bieszczady istnieją w kulturze na wiele sposobów. Są prawdziwym miejscem – z konkretnymi miejscowościami, krajobrazami i historią – ale jednocześnie funkcjonują jako pewien kulturowy obraz.

Czasem ten obraz jest bardzo bliski rzeczywistości. Innym razem jest literacką kreacją, filmową wizją albo turystycznym wyobrażeniem. Jeszcze innym – legendą powtarzaną przez kolejne pokolenia.

I właśnie dlatego, jak wynikało z wykładu, poznawanie Bieszczadów nie musi kończyć się na szlaku. Region można odkrywać również poprzez książki, pamiętniki, obrazy, filmy i piosenki. To dzięki nim można zobaczyć Bieszczady nie tylko takie, jakie są dzisiaj, lecz także takie, jakimi widzieli je pisarze, artyści i mieszkańcy żyjący tutaj przed nami.

Spotkanie „Bieszczady w kulturze” było więc zaproszeniem do kolejnego sposobu poznawania regionu – poprzez jego obecność w kulturze i pamięci. A zapowiadany wykład „Grecy w Bieszczadach” odbędzie się w późniejszym terminie.