„Ochrona przyrody nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa oraz podstawowych potrzeb życiowych Mieszkańców Bieszczad.”
Jako członkowie Stowarzyszenia Bieszczadzkie Przymierze oraz przedstawiciele lokalnej społeczności, wspólnie z większością Mieszkańców Bieszczad, wyrażamy głębokie zaniepokojenie narastającym problemem zagrożenia dla zdrowia, życia i mienia ludzi ze strony dużych drapieżników objętych ścisłą ochroną gatunkową, w szczególności niedźwiedzi i wilków.
Punktem wyjścia każdej odpowiedzialnej polityki państwa powinno być uznanie, że bezpieczeństwo człowieka jest wartością nadrzędną. Ochrona przyrody jest ważna i potrzebna. Szanujemy przyrodę, wspieramy i chcemy jej zachowania dla przyszłych pokoleń. Jednak jej ochrona nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa oraz podstawowych potrzeb egzystencjalnych Mieszkańców Bieszczad.
Dzisiejsza polityka ochrony dużych drapieżników wymaga gruntownej rewizji. Dotychczasowe działania okazały się niewystarczające. Tragiczne zdarzenia, w tym śmiertelny atak niedźwiedzia na kobietę w Bieszczadach w 2026 roku, pokazują, że obecny system nie gwarantuje skutecznej ochrony ludzi.
Uważamy, że podstawą racjonalnego zarządzania populacjami dużych drapieżników powinno być ich rzetelne i regularne monitorowanie. Konieczne jest przeprowadzenie rzeczywistej inwentaryzacji liczebności populacji, które pozwoli określić faktyczną liczbę osobników, ich rozmieszczenie oraz dynamikę zmian populacyjnych. Nowe rozwiązania, oprócz środków doraźnych, muszą dopuszczać możliwość szybkiej eliminacji zidentyfikowanych i zagrażających życiu Mieszkańców osobników.
Stanowczo sprzeciwiamy się przerzucaniu odpowiedzialności za rozwiązywanie problemu na samorządy lokalne. To Państwo ustanawia przepisy ochronne, Państwo zarządza polityką środowiskową i Państwo powinno wziąć na siebie ciężar skutecznych działań prewencyjnych oraz interwencyjnych. Samorządy nie dysponują odpowiednimi narzędziami prawnymi ani organizacyjnymi, aby skutecznie reagować na zagrożenia.
Coraz częściej obserwujemy sytuację, w której działania określane jako ochronne mają charakter wyłącznie pozorny. Procedury są skomplikowane, decyzje podejmowane z opóźnieniem, a reakcje następują dopiero po wystąpieniu poważnych incydentów. Taki model działania nie zapewnia bezpieczeństwa Mieszkańcom.
Prawo powinno wspierać ludzi żyjących na terenach występowania dużych drapieżników, a nie stawiać ich w sytuacji bezradności wobec zagrożenia. Domagamy się także zmiany sposobu prowadzenia debaty publicznej. W sprawach dotyczących zagrożeń ze strony dużych drapieżników pierwszeństwo głosu powinni mieć Mieszkańcy terenów, na których problem występuje każdego dnia.
Nie może być tak, że o bezpieczeństwie Mieszkańców Bieszczad mają decydować organizacje i środowiska niemające codziennego kontaktu z realiami życia w regionie. Głos lokalnych społeczności powinien być traktowany jako podstawowe źródło wiedzy o skali problemu.
Zwracamy również uwagę, że demokratycznie wybrane samorządy, które są autentyczną i reprezentatywną stroną społeczną, wielokrotnie sygnalizowały potrzebę zmian w obowiązującej polityce ochrony dużych drapieżników. Ich stanowiska są wyrazem doświadczeń Mieszkańców, którzy od lat próbują zwrócić uwagę na narastające zagrożenia.
Bieszczady nie są bezludnym obszarem przyrodniczym. Są domem tysięcy ludzi. Żyjemy tutaj, pracujemy, prowadzimy działalność gospodarczą, wychowujemy dzieci i budujemy przyszłość naszych rodzin. Chcemy jako gospodarze tej ziemi, mieć możliwość rozwoju, normalnego funkcjonowania oraz przetrwania jako polska społeczność na pięknej bieszczadzkiej ziemi.
Człowiek musi pozostać najważniejszym podmiotem polityki publicznej, a bezpieczeństwo i życiowe potrzeby Mieszkańców Bieszczad nie mogą być sprawą drugorzędną.